Wieści | Archiwum | 2001/2002 | 2002/2003 | 2003/2004 | 2004/2005

 

      Sprostowanie informacji z 28 września 2003. Otóż okazało się, że Jasiu "Paker" Krajewski nie przypomina sobie jakoby kiedykolwiek miał prowadzić Kant Pietkiewicza, wobec czego przejście Bartqa i Sokoła jest dopiero drugim klasycznym, a pierwszym w pełni klasycznym. To tylko tak gwoli ścisłości i do zobaczenia na spotkaniu integracyjnym...


      08 października 2003r. W Karkonoszach po 2 dniach opadów leży 30cm świeżego śniegu, temperatura w szczytowych partiach jest stale poniżej 0°C i nie przestaje padać śnieg, z czego wynika, że część letnia sezonu 2002/2003 raczej szybko się skończy. Czas zatem przypomnieć sobie jak się używa tych wszystkich "zimnych przyrządów" do "zimnej klasyki".



      28 września 2003r. W ostatnią, słoneczną niedzielę września, "mocni karkonoscy" (Bartq & Sokół) dokonali (prawdopodobnie) pierwszego w pełni klasycznego prześcia Kanta Pietkiewicza (będącego w rzeczywistości zacięciem!) - najtrudniejszej w Śnieżnych Kotłach drogi, propozycja wyceny prowadzącego: VIII/VIII+, styl RP, 2 wyciągi po 40m. Pierwotnie wyceniona przez autora Jerzego Pietkiewicza na VI+, A2 podczas samotnego przejścia w 1969r. droga ta doczekała się dotychczas (prawdopodobnie) tylko dwóch klasycznych przejść dokonanych przez Kazimierza Śmieszkę* i Krzysztofa Czarneckiego (wycena VIII-, styl AF, 3 wyciągi: 1. ok. 25m VII-, 2. ok. 12m VIII-, 3. ok. 20m VII-, źródło: "Wspinacz" nr 4/1999 - Władysław Janowski) oraz Jasia "Pakera" Krajewskiego VI.2 2xA0. Przejście chłopaków jest tym bardziej wartościowe, że otwierali drogę od dołu, bez wcześniejszej znajomości - w kluczowym miejscu wycofywali się (bez obciążania liny!) i zmieniali na prowadzeniu. W ścianie natrafili na kilka "metalowych reliktów" z czasów wspinaczkowej świetności Kociołków, ponieważ jednak rozlatywały się w rękach, wszystkie przeloty zakładane były na prowadzeniu. Chłopcy asekurację określili jako "wymagającą" i pozostawili w ścianie "komplet" haków (ok 8, w tym kilka cienkich), co miejmy nadzieję, zachęci do powtórzeń tego lokalnego mitu...

(dj mr)


      Ciekawsze przejścia mocniejszych karkonoskich wspinaczy w skałach - wybór "mocno niekompletny"
Grześ: "Człowiek orkiestra" (Szklarska) VI.3+ RP, "Ponura Małpa (Szklarska) VI.2+/3(?) OS!
Sokół: "Swietlisty Szlak" (Sokoliki) VI.4+/5 RP, "Indiańska Twarz" (Sokoliki) VI.5 RP
Bartq: "Indiańska Twarz" (Sokoliki) VI.5 RP, "Speed Fire" (Sokoliki) VI.5/5+ RP.
Podczas wakacyjnych wojaży Bartq odwiedził także francuskie Céüse. Ze względu na "górski" niemalże charakter należało by tu wymienić wspin na największej ścianie - Grand Face "Aguirra" 120m, 5 wyciągów: 6a+/6b+/6c/5+/7b OS (ostatni wyciąg 1xA0 juz w ciemnosciach). Ponieważ Bartq popisał się w tym sezonie serią wspaniałych przejść, dla zainteresowanych podajemy ich komplet: Krvavica 7a+(VI.3+)OS OSP, Małpiarnia VI.4 RP Sokoliki, Kletter killer VI.4+ RP Sokoliki, Świetlisty szlak VI.4+/5 RP Sokoliki, Comando VI.4/4+ RP Sokoliki, Prima Balerina VI.4 RP Sokoliki, Lapinerie 7b (VI.4)RP Céüse, Heinz schenk 8 (VI.3)OS Frankenjura, Hopi -9 (VI.4)FL Frankenjura, Alabama 7b+(VI.4+)RP Céüse, Nos Żubra VI.4/4+ RP Sokoliki, Speed Fire VI.5/5+ RP Sokoliki, Indiańska Twarz VI.5 RP Sokoliki. Wielkie brawa!!!

(dj mr)


      Oto najnowsze wieści z planu filmu "Wiewiór reaktywacja": po 9 dniowej, morderczej walce ze swymi słabościami (czyt. powracającą w bólach formą ; - ) oraz pogodą Elbrus został zdobyty!!! "Zaliczona" także Archimeda (4010m) podczas "rekonesansu bojem" w dolinie Bezingi. Głowny bohater, aktor i reżyser w jednej osobie, udaje się teraz na "premierę" na festiwal w Teplicach nad Metują. Kto wie, może jak co roku zobaczymy go także u nas, w Lądku? Karkonoscy wspinacze niecierpliwie czekają na film, opowieści i slajdy...

(dj mr)


      Relacji z wakacyjnych wojaży karkonoskich wspinaczy ciąg dalszy:

      Rewelacyjnym "latem w Szmonix'ie" może pochwalić się imć Ciesioł (swoją drogą daaawno nie odwiedzający naszej Alma Mater ; - ) Podczas prawie miesięcznego pobytu w Alpach francuskich Maćko przeszedł z różnymi partnerami liczne i wymagające "klasyki" m.in. drogę Rebuffat'a na Midi, "Anouk'a" (6b+ OS) na na małych Jorassach, drogę Bonattiego na Kapucynie (VIII-/VIII flash - pierwsze polskie klasyczne!), filar Walkera (VII- 1300m - pierwsze polskie od ponad 10 lat!) na Wielkich Jurasach - to z Kubą Radziejowskim. Gratulujemy!!!

       Imć Rutek natomiast, nie zrażony niezakwalifikowaniem go przez kierownika na ekspedycję "Wiewiór reaktywacja" udał się na szybki i "relaksacyjny" wypad w Alpy Bergallu. 15 sierpnia wraz ze swymi poznańskimi przyjaciółmi (rozwojowy zespół Jagoda i Błażej : - ) przeszli drogę Cassina na północno-wschodniej ścianie Piz Badille (VI, ok 850 m) w przyzwoitym (jak na trójkowy zespół ; - ) czasie 11 godzin.

(dj mr)



      26-27 sierpnia 2003r. W Labskim dole przebywała ekspedycja Karkonoskiego Klubu Wysokogórskiego w składzie: Sokół i Krakus. Po zainstalowaniu się wieczorem na biwak pod Krakonošovą hlavą, rozpalono małe ognisko, pieczono kiełbaski, pierogi ruskie, a wszystko popijano vyčepnim i okadzano zeleniną... Nazajutrz, ukojeni spokojnym snem w objęciach Krakonoša zaatakowaliśmy jego hlavę na lewo od wielkich okapów i po ok.4-5h walki powstała najprawdopodobniej nowa droga, o roboczej nazwie Déjá vu i trudnościach VIII-, C1+ lub 5xA0, długość ok 80m. Nazwa drogi wzięła się stąd, że Sokół miał na prowadzeniu jakieś przywidzenia i flash back - wydawało mu się, że widzi jakieś dwa inne sokoły... Droga prowadzi rajbungowymi, połogimi płytami na zmianę z przewieszkami i oferuje całkiem dobrą asekurację, trzeba się tylko liczyć z czyszczeniem klamek. Sokół twierdzi, że po oczyszczeniu i uklasycznieniu przeazerowanego odcinka, trudności drogi mogą wzrosnąć do IX- !!! Należy dodać, że jest to już trzecia droga na tej ścianie pokonana przez sympatyków KKW, w poprzednich latach przechodono już Stredni pilir VII, A1 oraz Krakonošuv nos VII-.


Uwaga!!!  Już wkrótce!!!

"Wiewiór reaktywacja"

     Na ekranie w sierpniu 2003r. Akcja filmu opartego na prawdziwych wydarzeniach toczy się w górach Kaukazu, a konkretnie na Elbrusie i w rejonie lodowca Bezingi, gdzie przybywa wyprawa Karkonoskiego Klubu Wysokogórskiego. Kierownikiem wyprawy jest niejaki Wiewiór, co gwarantuje niezłą zabawę, i że się film nie urwie... Jak dowiedzieliśmy się z przecieków film obfituje w nagłe zmiany akcji, pogody i bohaterów. Obejrzymy w nim między innymi burzę włosów Wiewióra, szaleńcze zjazdy po linach konopnych, dynamiczne pościgi za flaszką i mrożące lód na skałach dialogi z tubylcami. Jeśli filmu nie uda Wam się zobaczyć w kinach, to niedługo zapraszamy na pełniejsze streszczenie do naszego serwisu.


      02 sierpnia 2003r. Na gnejsowych skałkach Teściowej za Zakrętem śmierci i za sprawą Bartqa powstała nowa droga o nazwie Ponura małpa. Droga jest wyposażona w 7 ringów i stanowisko, a ekiperem przy obijaniu był Maciek Pętlicki. Autor nie zaproponował wyceny, natomiast 12 sierpnia 2003r. drogę tę przeszedł w stylu OS Grześ i zaproponował wycenę 6.1+/6.2(sic!) - wtajemniczeni wiedzą, że Grześ często z wyceną przesadza, czekamy więc na dalsze prowadzenia i propozycje wyceny tej pięknej drogi. Już niedługo w naszym serwisie powstanie topo tych jakże interesujących i do tej pory mało uczęszczanych skałek.



      W dniach 19-26.07.2003r. w Alpach francuskich przebywał zespół: Rutek i Sokół. Pogoda zmienną była (w momencie przybycia ekipy własnie zakończył się miesięczny pono okres "lampy"?!?!). Jak nie padało, to gorąco było niemiłosiernie, lodowce cofają się systematycznie, wg. bywalców "w oczach" (izoterma powyżej 4000 to norma!). Wspinano się klasycznie, wpierw na Igłach - na "Żandarmie", nasępnie po przeczekaniu kolejnego dnia niepogody na górnej stacji kolejki Midi nastąpił głowny atak na Tacula!:D Bardziej szczegółowe, chronologiczne sprawozdanko:
      19.07 przyjazd, bieganie po sklepach za szpejem jak "murzuni na widok bateryjki";)
      20.07 pierwszy dzień na "Planie" ale troszku spóźnieni i bez ..."przewoda"! Atak bez znajoności więc na piękne, lite, rajbungowe płyty Żandarma... Na 2 wyciągu przelatująca bliziutko (oj, stanowczo za blizko!) "cegła" odbiera chęć do wspinu. Po wycofie, od "franolskiego przewodnika" dowiadujemy się że to droga Pioli: "Dimache Noir" za 7a!!!
      21.07 pada, leje i błyska, zgodnie z prognozą z resztą...
      22.07: dru-gie wbicie się i dru-gi już wycof z "sobotniej nocy" - po pociągnięciu przez Sokoła niemal pełnego wyciągu trudności i trzech(!!!) dłuuugich(tak z 8m!) lotach z kluczowego miejsca przed samym stanem... Następnie (dnia tegoż samego): Lepteroptozaurus (jak się to pisze???) tak z 150-200m za V - szczerze mówiąc przez pomyłkę:[ oraz 3cia droga "Le Ticket..." 250m za 6b; własnym wariantem: Sokół dołożył kolejny wyciąg za 6b! ale zjazd nastąpił długość liny przed końcem drogi - bo czas juz naglił...
      23.07 zjazd na zakupy (bo ma padać!) a tu lampa jak się patrzy:(...
      24.07 wyjazd na Midi, dzień przeczekiwania mgły, deszczu i śniegu na kolejce aby...
      25.07 wbić się w Filar Trzech Punktów Mount Blanc du Tacul:D Boski, pomarańczowy granit! Po całodniowej cudownej wspinaczce i walce ze zjazdami pokonana zostaje diretta north-east-north face 400m za 6a/b (po polskiemu to VII-). (Szczęśliwi:) czasu (niestety?) nie mierzyli, ale tak od wschodu słońca (na Midi) do zachodu słońca po powrocie do podstawy ściany to zeszło....
      26.07 sterani jak "konie po westernie" zjeżdżamy kolejką na dół, po południu wbijamy się radośnie (jeszcze) w autostop.... NIGDY WIĘCEJ AUTOSTOPU (i wojny)!!!! ale to już inna historia... Cieszy niezwykle ambitna postawa młodzierzy;-> planów i zamiarów wiele (drżyj DRUcie!;) oby tylko pieniążków i czasu wystarczyło na kolejny, tegotroczny jeszcze wypadzik...
      Uczestnicy zgrupowania pragną podziękować Marcinowi Szczotce (za transport "tam") oraz Piotrkowi Polokowi (użyczony na miejscu namiot! bośmy "na letko", po alpejsku siem wybrali;)

(dj mr)


      09 lipca 2003r. Sokół przeszedł w 9 godzin Biały Ściek, A3 na Zębie Rekina SOLO!!! Wielkie Gratulacje! Z pewnoscią jest to jedne z najwybitniejszych przejść w Kociołkach i prawdopodobnie dopiero czwarte powtórzenie tej drogi. Czyżby inspirująca okazała się dyskusja z autorem drogi, słynnym Małolatem? Pomocne z pewnością były własnej roboty "jedyneczki". Przed nami wakacje i kolejne wyzwania na horyzoncie...


      22 czerwca 2003r. Kolejny (drugi z rzędu) weekend pogoda niezbyt w kociołkach dopisywała, co niektórzy klubowicze przypisywali obecności mocno "napalonego" zespołu kobiecego (tu pozdrawiamy KW Poznań ;-). Dziewczyny udały się w Sokoły, pogoda troszkę odpuściła więc... Rutek z Krakusem przeszli w 4h Superdirettissimę Turni Popiela, VI (1xAF). Ponieważ droga ta jest bardzo rzadko chodzona, na prowadzeniu trzeba liczyć się z oczyszczaniem rys, co czyni asekurację wymagającą a wspinaczkę wielce emocjonującą.



      11 czerwca 2003r. Sokół z Luckiem(SKW) przeszli klasycznie w 2h Direttissimę Zęba Rekina, VII/VII+ w Śnieżnych Kotłach. Pierwsze dwa wyciągi o trudnościach do V pokonali na żywca. Bravissimo!!! A jakby było mało solówek, to na Kruczych skałach Grześ przeszedł na żywca drogę Demolution man, V+. Jednym słowem... piwo!



      9 czerwca 2003r. Blondas (SKW) przeszedł na żywca os'em drogę Ostrzem prawego filara, V, co potwierdza, że droga ta jest niekwestionowanym liderem w kategorii najczęściej chodzonych dróg w kotłach i jest dobra zarówno dla początkujących jak i dla zaawansowanych wspinaczy.


      7 czerwca 2003r. Czarny przeszedł w 2h, solo, z asekuracją własną Wielkie zacięcie, VI na zachodniej ścianie Zęba Rekina w Śnieżnych Kotłach. A przy okazji spóźniona informacja, o tym że Długi uruchomił pierwszą sztuczną ściankę w szklarskiej. Ma 4,5m wysokości, 2,5m szerokości i miejscowi bularze już pod nią od trzech tygodni koczują. Co z tego wyniknie? - wie jeno Rübezahl...



      31 maja 2003r. Bartq zrealizował swój projekt na Kruczych skałach, który jest połączeniem 2 dróg. Startuje jak droga nr 30a(3R), trawersuje ścianę i pod okap wychodzi drogą nr 32(4R+ST) w przewodniku. Bartq nazwał nowopowstałą drogę Pępowina i proponuje dla niej wycenę VI.3. Niestety z tego wydarzenia fotek nie mamy, bo koleś od PR zawalił sprawę i media nie dojechały. A niech żałują


      30 maja 2003r. Modny ostatnio trójkowy zespół, tym razem w składzie: Bolek, Długi i Krakus, przeszedł w 2h drogę: Ostrzem prawego filara wariantem przez Rysę Cziwadzego, VI na Turni Popiela w Śnieżnych Kotłach. Następnie już we dwójkę Długi z Krakusem przeszli w 1h drogę: Wielkie zacięcie, VI na zachodniej ścianie Zęba Rekina. Jak widać trójkąciki i łańcuchóweczki w kociołkach są ostatnio bardzo trendy...


      25 maja 2003r. Trójkowy zespół w składzie Rutek, Krakus i Mariusz przeszedł w 4h dwie drogi na Mokrych Ścianach w Śnieżnych Kotłach, a mianowicie: Pierwsze zacięcie, V+ oraz Diagonalną, V. Nadmienić trzeba, że Rutek popisał się wysoką formą prowadząc wszystkie 4 wyciągi. Z tej okazji dodaję do galerii kotłów 2 zdjęcia z tych przejść oraz 2 zdjęcia z poprzedniego sezonu.



      20 maja 2003r. Bolek zainspirowany wczorajszym przejściem Sokoła i nocną burzą... przeszedł solo Diretissimę Kruczych, VI.1+. Oj dzieje się, dzieje, a na Piekielniku Grześ z Sebastianem szykują kilka nowych dróżek o niekiepskich trudnościach.




      19 maja 2003r. Sokół przeszedł jako pierwszy klasycznie w stylu RP Superdiretissimę Kruczych, dla której proponuje wycenę VI.2+ (ostatnio jednak stwierdził, że jednak jest chyba trudniejsze..). Stało się to możliwe po wklejeniu nad okapem z lewej strony 2 ringów ( przy pomocy i współpracy Jerzego "Muchomora" Borysa). Zdjęcia z tego przejścia możecie zobaczyć tutaj.


      12-13 maja 2003r. Nasze skały odwiedził Tomasz "Kadej" Kazimierski (czołowy wspinacz jeleniogórskiego Strychu\Spit Dzierżoniów) i pod czujnym okiem Bartqa dokonał przejścia większości ciekawych dróg na Kruczych i Basztach, a oto szczegółowy wykaz przejść Kadeja w tych dniach: Śpiewak(płytką),VI,OS; Rysa Pedałów ,VI+,OS; Nieznośna lekkość butów,VI.3+,OS; Piętnastka VI.2,flash; EU 07 + bulderek na starcie, VI.1,OS; Święta inkwizycja, VI.1,OS ; Idź z bogiem, VI.2+,OS; Odsłoń bez kanta, VI.3,RP(2 próba); Człowiek orkiestra, VI.3+,RP(2 próba,w Sokołach klasy Znika i Kociokwika VI.3+/4); Hades przez nosa, VI.2,OS; Prostowanie Hadesu VI.1,OS ; Diretissima Kruczych, VI.2,OS.



      12 maja 2003r. Bolek przeszedł na żywca w 30 minut drogę:Ostrzem Prawego Filara, V, na Turni Popiela w Śnieżnych Kotłach, więc letnią część sezonu 2002-2003 można uznać za otwartą!


       23 kwietnia 2003r. Nareszcie uruchomiłem księge gości na naszej stronie, w związku z czym zapraszam do wpisywania się i konstruktywnej krytyki. Natomiast informuję, że jakiekolwiek bzdurne lub obraźliwe wpisy będą natychmiast usuwane.



       21 kwietnia 2003r. Została powołana do życia nowa droga na Piętnastce zwana dotychczas roboczo drogą Szopy. Autor nazwał ją: Nieznośna lekkość butów VI.3+ i jak sam Szopa stwierdza : " w przypadku gdy na drogę uderza ktoś w stylu OS lub jego wzrost nie przekracza 180cm to trzeba dodać plusa", czyli wstępnie drogę wyceniamy na VI.3+/VI.4. Droga jest wyposażona w 6 ringów i stanowisko. Tego samego dnia, kilkadziesiąt minut później Jarek "Blondas" Liwacz jako drugi przeszedł tę drogę w stylu RP potwierdzając wycenę Szopy. Tym samym jest to najtrudniejsza dotychczas poprowadzona i ubezpieczona droga na szklarskoporębskich skałkach i zapraszamy wszystkich mocarzy do zmierzenia się z granitowymi płytami.
A tutaj znajdziecie kilka fotek z pierwszego przejścia Szopy na Niznośnej lekkości butów.



       12 kwietnia 2003r. Odbyło się huczne zakończenie sezonu zimowego 2002/2003, na które przybyło wielu sympatyków Karkonoskiego Klubu Wysokogórskiego. Bolek ufundował 2 nagrody w postaci własnoręcznie wykonanych z bukowego drewna kości za najlepsze przejście w sezonie zimowym 2002/2003 dla Ciesioły i Rutka (Superdiretissima Turni Popiela) oraz dla najaktywniejszego zespołu zimą czyli Krakusa i Długiego. Oglądano slajdy, pląsano w rytm muzyki, piwo lało się strumieniami, spożywano dżurdżle i oddano kilkadziesiąt salw z ziemniaków i cebuli, a zabawa przeciągneła się do białego rana. Żegnaj zimo na rok... no może na pół... to znaczy do listopada... mam nadzieję!


       22 - 30 marca 2003. Zimowy wypad karkonoskich wspinaczy: Błażeja Ceranki i Marcina Rutkowskiego (formalnie KW Poznań) do Doliny Argentiere zaowocował przejściem następujących dróg:
- Pointe du Domino, Petit Viking, TD-, 500m, 7h;
- Les Droites, Le Ginat, ED2, 1050m, 19h.
      Wyjazd nie byłby możliwy bez finansowego wsparcia Polskiego Związku Alpinizmu, któremu WILEKIE DZIĘKI!!!


       21 marca 2003r. z okazji 1 dnia wiosny "Długi" z "Krakusem" udali się na wagary do Harrachovej jámy, gdzie przeszli drogę Ledový pilír III, WI4+, 80m. Natomiast z okazji 2 dnia wojny amerykańskiej polska i czeska straż graniczna zamknęły do odwołania wszystkie turystyczne górskie przejścia graniczne w Karkonoszach, wobec czego formalnie nie wolno w górach przekroczyć granicy polsko-czeskiej (tzn. nalezy to robić pod osłoną nocy lub w czasie dupówy lub gdy występuje tzw. dimitri i nie wyglądać jak bin Laden lub boski Saddam). Poza tym już jutro specjalny oddział szybkiego reagowania wyrusza w rejon walk w okolice Chamonix, a skoro dostali kasę od PZA, to powinni coś zasiekać. Powodzenia!!! i... nie dziękujcie.


       18 marca 2003r. "Bolek" z "Czarnym" przeszli w 9,5h drogę: Ostrzem prawego filara V z wariantem przez Rysę Cziwadzego VI, 5xA0. Wspinanie było bardzo trudne ze względu na grubą pokrywę świeżej szadzi.



       1 marca 2003r. Wojtek Krzyżowski i Piotrek Mrozowski przeszli w 9 godzin Diretissimę Turni Popiela V+, A0+AF. Następnie 2 marca 2003r. przeszli lodospad Krakonosz III, WI4, 70m. Gratulacje i tak trzymać!


       24 lutego 2003r. Podbudowany wczorajszym przejściem, wybrałem się z "Długim" na Krucze Skały z zamiarem poprowadzenia drogi Samowolka(letnie V+, 25m, DDS, droga nr 34 w przewodniku) z własnoręcznym osadzaniem przelotów z dołu. No i udało się w stylu RP, ponieważ znałem ją z przejść letnich i z jednego zimowego wędkowania. Moim zdaniem droga jest wzorcowym M6 z jednym miejscem M6+ i posiada duże mozliwości asekuracji własnej, więc jest bezpieczna. Można na niej spotkać wszystko czego można się spodziewać od pięknej drogi mikstowej (trochę lodu, trawki, mchy). Większość drogi to jednak dry tool na pięknych formacjach skalnych(płyty z orzeszkami, cienkie ryski, szeroka na camalota nr 3 rysa nad okapikiem, trawers oraz problematyczne wyjście z przewieszki na samej górze - miejsce M6+). Cóż, jak widać nie trafiłem z Bezpośrednim Przygotowaniem Startowym na zawody dry toolowe... Drogę polecam tym, którzy chcą potrenować przed drogami o podobnych trudnościach w górach gdzie oprócz trudności technicznych trzeba poradzić sobie z własnoręcznym osadzaniem przelotów.



       23 lutego 2003r. Głupio pisać o sobie ale jak głosi stare przysłowie wspinaczy: Jeśli sam o sobie nie napiszę, to nikt o mnie nie napisze... Otóż tego dnia przeszedłem solo, bez asekuracji i w 25 minut lodospad Krakonosz III, WI4, który przy aktualnych warunkach śnieżnych ma 70m długości i wygląda następująco: pierwszy wyciąg to 35m napowietrzonego lodu o trudnościach WI3/3+, drugi to 35m szklistego lodu o trudnościach WI3+/4. Swoim wyczynem wywołałem popłoch wśród przybyłych na Krakonosovą Hlavę czeskich wspinaczy (jeden z Horskiej Sluzby), którzy na kilka sposobów próbowali mnie odwieść od tego desperackiego ich zdaniem czynu. Już 4 lata temu zmierzyłem się z Krakonoszem na żywca ale wtedy czas przejścia miałem coś ok. 1 godziny. Nadmienić trzeba, że w zeszłym roku również bez asekuracji Krakonosza przeszedł "Bolek". Módlmy się...


       17 lutego 2003r. Rozgrzani zawodami Kasia z Maćkiem udali się do Wielkich Korycisk by zmierzyć się z legendarną już drogą -"Chochołowskim Dentystą". To VII+/- wybitnie techniczne zacięcie miało dotychczas tylko 4 prowadzenia(Jaś Muskat, Tadek Grzegorzewski, Grześ Bittmar, Artur Paszczak). W pięknych okolicznościach przyrody "Ciesioła" pociągnął tę drogę w stylu OS (z własnoręcznym zawieszaniem ekspresów). Maciek mówi, że to najtrudniejsza wspinaczka jaką robił w życiu, ale on zawsze tak mówi... ach w polskim wspinaniu zimowym nic się nie dzieje...na prawo K2 na lewo M7...co ciekawsze wielkiego wyczynu dokonała Kasia...udało się jej wziąć Chochołowskiego w drugiej rundzie jej ulubionym na zimowe wspinanie stylem...To na Razie...jedzie do dziury w ziemi w Meksyku, ale o tym sza...powodzenia! Tego samego dnia 6 prowadzenia w pięknym stylu (w 1 próbie, po jednej wędce) dokonał Michał Król. Jak widać mastiory sporta nie próżnują jeno biorą się za bary! Fioletowy kwiat rozkwita w samym środku zimy i choć każdy może go mieć, nie dla każdego jest łagodny jego czar...



       15-16 lutego 2003r. Zespół klubowy pod wezwaniem giętej dzibki w składzie "Ciesioł", "Długi", "Krakus", "Okruszyna", "Rutek" i "Sokół" brali udział w pierwszych w Polsce zawodach w klasycznej wspinaczce zimowej "dry-toolingu" - Memoriale Bartka Olszańskiego, które odbyły się w kamieniołomie Wdżar -Snozka -Kluszkowce koło Nowego Targu. Razem z nami w zawodach rywalizowało 31 panów z różnych regionów Polski i zawodnicy ze Słowacji oraz 4 panie w tym "nasza" Kasia Okuszko. Zawody były rozgrywane w kategoriach męskiej i żeńskiej. Do przejścia były 3 drogi, w kategorii męskiej o trudnościach M4, M6+ i M7+/M8-; w kategorii kobiecej trudności M4, M5, M6. Na każdej drodze obowiązywał limit czasowy, w którym każdy zawodnik powinien się zmieścić. Dyskwalifikowało odpadnięcie, a o zwycięstwie zadecydowało najwyższe wpięcie, ponieważ nikt nie ukończył drogi finałowej. Poziom okazał się być wysoki. Nasi zawodnicy pokonali drogę kwalifikacyjną bez odpadnięć ("Krakus" nie zmieścił się w czasie) i zakończyli rywalizację odpadająć w trudnościach drogi półfinałowej. Do finału ostatecznie zakwalifikowano 8 zawodników(również tych, którzy nie zmieścili się w czasie przeznaczonym na przejście drogi półfinałowej). Finały były bardzo emocjonujące, efektowne oraz dramatyczne(lała się krew, spadały raki, czekany i kawałki skały) i do ostatniego zawodnika ważyły się losy zwycięstwa. Ostatecznie zwyciężył Grzegorz Bargiel(TOPR Zakopane), drugi był Artur Paszczak(KW Warszawa) a trzecim miejscem musiał się zadowolić Marek Kazior (KW Katowice). Natomiast w kategorii kobiecej honor klubu i rodziny uratowała Kasia, która zajęła drugie miejsce tuż za Alicją Paszczak(KW Warszawa), przyznano też 3 nagrodę wziętej z łapanki Marcie Muskat. Generalnie zawody były świetnie zorganizowane przez "oddolne" i nieformale środowisko skupione wokół Jana Muskata, atmosfera była wspaniała i wszyscy bawili się świetnie. Uzupełnieniem tej notki jest fotoreportaż, który prezentujemy w galerii.


       12 lutego 2003r. "Sokół" z "Krakusem" wytyczyli nową linię na lodowej arenie w Pančavskiej jámie. Biegnące diagonalnie przez lodową arenę. Lody do nieba mają 100m długości, a trudności rosną w miarę wspinania od WI2 do WI4+. Oczywiście trudności obiektywne w tym rejonie wynoszą III. Była piękna lampa ale za to mróz ściskał -10°C, co przy silnym wietrze skutecznie wychładzało nasze drobne ciałka...
Warunki lodowe w Labskim dole są wspaniałe a wszystkie lodospady w doskonałej formie. Poza tym natknęliśmy się na archeologiczne znaleziska z epoki haka bitego na Krakonosovej hlavie. Howgh.


       31 stycznia 2003r. Ze względu na intensywne opady śniegu w Karkonoszach i ostatnie wypadki lawinowe postanowiliśmy nie kusić losu i potrenować sopelkowanie (ang. ice bouldering) na okolicznych skałkach. W dolinie Kamiennej jest kilka miejsc, w których występują lody o wysokości do kilkunastu metrów a trudności są nie gorsze od górskich. Niektóre z nich znaliśmy już z zeszłorocznych wędkowań, ale dopiero dziś doczekały się pierwszych prowadzeń. Długi poprowadził drogę Wet Dreams I, WI4, 12m, a "Krakus" dorzucił prowadzenie drogi Cold Dog (Plum!) I, WI4+, 10m.
Kontynuując przygotowania do I Memoriału Bartka Olszańskiego w Zakopanem, które odbędą się w dniach 15-16 lutego 2003r. (info), wielu (zwłaszcza starszych wiekiem) członków klubu rozpoczęło przyjmowanie zwiększonych dawek preparatów Geriavit Pharmaton, Doppel Herz, Buerlecithin, Melissana Klosterfrau, Argol, Cerveza, Absinth, czysty C2H5OH i innych ziół (również wziewnych) z domowej (i nie tylko) apteczki, co według znanego sportowego doktora Blecharza ma pomóc w osiągnięciu sukcesu. Natomiast pod okiem prof. Żołądzia opracowaliśmy ćwiczenia na suchym drążku z wykorzystaniem aerobiku, calanetics, capoeiry i pompek wykonywanych w tajnym pomieszczeniu aerodynamicznym (Karcma) i jeśli konkurencjo się o niczym nie dowie, to nie ma szans.
Słowem: Have a nice day - have an ice day!


      W miniony weekend (25-26 stycznia 2003r.) korzystając z pomocy Marcina Francuza i Jasia Muskata "Ciesiole" udało się wykonać mały wspin na zakopiańskich dry-toolach. Na początku padła "Francuska droga" (Czerwony Gronik), która ma wycenę VII(zimowe). Tę drogę Maciek znał z jednej wędkowej próby sprzed ponad miesiąca - teraz udało mu się ją przejść w pierwszej próbie. Jest to drugie prowadzenie (po J.Muskacie) tej wymagającej (własna asekuracja) lini. Drugim udanym prowadzeniem jest Os na "Tańczącym z nogami" (Jasiowe Turnie). Jest to czwarty bądź piąty on sight na tej, według Maćka, najpiekniejszej jaką dotąd robil VII- drodze. Nadmienić trzeba ze lepsza połowa (i piękniejsza) naszego klubowego kolegi Kasia "Okruszko" pokonała powyższe drogi w stylu (Tylko na na Razie) TR. Reasumując, według "Ciesioły" wyceny dróg powstających w Karonoszach wytrzymują porównanie do zakopiańskich zakładając, iż tamtejsze VI to nasze M6 a VII to M7. Jak mowi Maciek tamtejsze dolinki są przepiękne i dają możliwości prowadzenia długich i trudnych, a co najważniejsze pięknych mikstowych dróg.



      23 stycznia 2003r. Zauroczeni pięknem Pančavskiej jámy postanowiliśmy kontynuować jej explorację i popełniliśmy dwie nowe i piękne drogi lodowe. Na początek "Krakus" poprowadził drogę Still got helmets? III, WI5, 20m. Jest to najpiękniejsza droga w lodzie jaką miałem przyjemność prowadzić. Zaczyna się ok 8m pionowym progiem lodowym po czym wchodzi do wysokiej na 15m komnaty lodowej (nazwaliśmy ją "kryształowa"), w której dalej prowadzi 12m pionowym filarem lodowym kończąc się pod samą kopułą komnaty kryształowej (widok z góry). Następnie po wykuciu szczerbiny w ścianie komnaty kryształowej "Długi" wyszedł na zewnątrz i poprowadził drogę Ice tea III, WI4+, 30m. Słowem warunki lodowe najlepsze od początku zimy, nic tylko łoić!



      21 stycznia 2003r. Na górze lody, na dole... głazy. Mimo zimy Grześ Luboradzki i Sebastian Linke postanowili potrenować głażenie. Pogoda dopisała, było słonecznie, temperatura powietrza ok -1°C - czyli idealne warunki na bouldering. Zresztą sami zobaczcie na zdjęciach w galerii.




     19 stycznia 2003r. Warunki lodowe coraz lepsze. "Krakus" z "Długim" powołali do życia nową drogę lodową w Pančavskiej jámie o nazwie WKU, III, WI4, 30m. Nie jest to trudna droga ale jedna z najbardziej estetycznych w całym Labskim ze względu na fantastyczne formy lodowe(patrz galeria). Wspinanie można rozpocząć o 40m niżej na kaskadach trudności WI3 co razem daje 70m wspinania w lodzie. Lodu z każdym dniem przybywa i niedługo w Pančavskiej jámie powstanie chyba nowa droga...Still got helmets?



     Wieści lodowe z 7 stycznia 2003r. Krakonosz jeszcze niestety zbyt cienki, Navorska i okolice Pancavy trzymają formę i nareszcie coś wylodziło na Roklach. Kamieńczyk zamarznięty na amen. W górach od kilku dni mrozy ok. -15°C. Śniegu najwięcej w Labskim dole - ok. 1m.



     29 grudnia 2002r. "Ciesioł" z "Rutkiem" dokonali najprawdopodobniej pierwszego klasycznego zimowego przejścia Superdiretissimy Turni Popiela VI w stylu OS. Według relacji bohaterów wspinaczka była mikstowa z wykorzystaniem technik dry toolingowych i z bardzo wymagającą asekuracją, a najtrudniejszy wyciąg może mieć wycenę M7! Czas przejścia 5h 30min.


     28 grudnia 2002r. "Sokół" z "Luckiem" (SKW) przeszli wariant Woźnicówki A2 na zachodniej ścianie Zęba Rekina. Gratulacje!



     26 grudnia 2002r. "Rutek" z "Bolkiem" przeszli Diretissimę Turni Popiela V+ A1(5m), czas przejścia 8h
(w tym próba na Superdiretissimie).


     25 grudnia 2002r. Sezon zimowy rozpoczęty! Choć śniegu jak na lekarstwo, to prawie od miesiąca w Karkonoszach trzyma mróz i już utworzyły się niektóre lodospady. Doskonałe warunki do wspinaczki lodowej panują w Navorskiej Jamie. Zamarzł też wodospad Kamieńczyka. Sezon rozpoczęło solowe przejście "Bolka" Lewego filara na Turni Popiela.Potem powtórzone zostały przez "Długiego" i "Rutka" dwie drogi w Navorskiej jamie. Niestety na Roklach lodu jeszcze nie ma, lodospad Krakonosz też się jeszcze nie utworzył. Na bieżąco będę informował o warunkach lodowych.

© 2003 Krakus